sobota, 16 kwietnia 2011

ekhm, no więc tak.
ma ktoś może jakieś 3000 zł na zbyciu i chce zainwestować w książkę?
bo tak się akurat składa, że nie mam serca teraz brać pieniędzy od rodziców za moją pracę...
mam takie pytanie. jak byście się czuli, gdyby waszych rodziców okradła rodzina?
do tej pory to tolerowałem
wujek był winny ojcowi 300 tys. zł. No ale dobra, zagryzłem zęby i jakoś puściłem to w niepamięć.
ale wczoraj przegięła się miara.
ogólnie wujek prowadził firmę, konkretnie punkt skupu owoców. narobił gigantycznych długów i rozwiązał firmę tak, że dług spadł na całą spółkę
wczoraj przyszło pismo, że mamy zapłacić 150 tys...
szczególnie miło, że rodzice postanowili powiększyć przechowalnie, a to ogromna inwestycja.
nie sądziłem, że będę kogoś nienawidził
tym bardziej nie sądziłem, że będzie to ktoś z mojej rodziny.


piszę książkę w tajemnicy. nikt o niej nic nie wie z najbliższych. to miała być niespodzianka
chciałem ten jeden cholerny raz, żeby mama poklepała mnie po głowie mówiąc "dobra robota"
czy wymagam tak wiele?
jednak nigdy tego chyba nie słyszałem....






a on zabrał mi szansę


do tego matka przez niego spędziła kolejną noc na płaczu
spaliłbym mu dom...

dobra... nieważne. bo wyjdzie na jaw, że moje szaleństwo się ostatnimi czasy rozwija...
czarna czcionka miał coś napisać, ale czytając to zrezygnował.


dzisiaj żałoba. obejdzie się bez wierszy.

do usłyszenia...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz